Ogród Zasadź kwiatek Szukaj Forum

czas nie leczy rany

Autor: 1972, napisany 19 lipca 2008, odpowiedzi 20 , ostatnia 04 kwietnia 2010
Lajma umarła w listopadzie 2006 roku, ale czas wcale nie leczy rany. z każdym dniem brakuje jej bardziej i mocniej:(
1 2 >

Odp: czas nie leczy rany

Autor: wiolaHARONEK, napisana 04 kwietnia 2010
Nic nie moze zaleczyc rany..gdy odchodzi przyjaciel i zawsze pytamy dlaczego akurat on i dlaczego tak wczesnie...a na to nie ma chyba regóły to poprostu się dzieje ....i cholernie boli i bolec bedzie pewnie nie raz... ale w naszych sercach jest ten który odszedł na zawsze i patrzy na nas z góry....To straszne ... nagle poczuc pustke i tą okropną cisze... gdy odchodzi ktos kto zawsze był przy nas

Odp: czas nie leczy rany

Autor: mametka, napisana 23 października 2009
Mój ukochany piesek wpadł pod koła tira w październiku 2005 roku, do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć, bo gdybym wtedy wzięłą go na smyczy na spacer to nie stałoby się tak.... byłam wtedy w ciąży, zmieniliśmy z mężem mieszkanie może pies czuł że ktoś inny niedługo będzie w domu? Nie umiem sobie poradzić, bo ilekroć patrzę na jego zdjęcia, wchodzę na tę stronkę i widzę jego profil łzy mi się leją jak grochy, a to już 4 lata.....
Wierzę, że go spotkam za Tęczowym Mostem kiedyś, że mi powie że nie cierpiał kiedy wpadł pod koła tira, bo zobaczyłam tylko plamę i jego obróżkę z łańcuszka, wiedziałam czułam że to on - to się stało w ciągu kilku minut, wyszłam z nim na spacer, pobiegł i za chwilę go zawołałam i nie było reakcji, nie wrocił ... kiedy go zobaczyłam - a raczej to co z niego zostało - zaczęłam płakać na ulicy, ludzie pomyśleli że coś mi się stało. Pobiegłam do domu, nie mogłam patrzeć na ulicę, ktoś pozbierał resztki mojej psiny, nie wiem gdzie zakopał..... byłam w szoku, do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć że nie było mnie przy nim wtedy, kiedy konał i mam nadzieję że stało sie to nagle i że nie cierpiał. Był najkochańszym stworzeniem jakie było mi dane poznać, wierny do bólu, ciągle przy mnie.... teraz go nie ma ale wiem, że jest mu dobrze tam gdzie jest i czekam na spotkanie...

Odp: czas nie leczy rany

Autor: penelopa152, napisana 16 lipca 2009
Witam ,ja też chce zapytać co z weryfikacją zdjęć? jak długo mam czekać?ile to trwa?mój piesio BUCZ umarł 14tego lipca i nadal nic nie ma....niecierpliwie czekamy ,rodzina ,przyjaciele chcą zobaczyć piska na tym wirtualnym cmentarzu ,jak długo jeszcze trzeba czekać? w kwiatkach też nie ma imienia BUCZ na próżno szukać....czy macie jakiś ustawowy czas na ukazanie się zdjęć i kwiatka? bo ja na ten temat nie mogę nic znależć...brak informacji o ustawowym zamieszczeniu zdjęć i kwiatka z imieniem .Pozdrawiam Jola z Gdyni

Odp: czas nie leczy rany

Autor: 7605, napisana 22 lutego 2009
to prawda ja to samo czuje chodz stracilam swojego czworonoznego przyjaciela a raczje przyjaciolke we wrzesniu 2008 roku to prawda co napisales/napisalas ze czas nie leczy ran tylko je poglebnia a u niektorych zabliznia wszycy co tu pisza jest mi przykro bo sama to tez przezylam ale trzymam sie na duchu musicie sobie muwic ze wasz przyjaciel nie cierpi a gdybyscie go zatrzymali to by mocniej cierpial a pewnie tego byscie nie chcieli wiem ze to trudne do zrozumienia ale ja sama se z tym radze i tylko tu moge sie dobrze wyzalic miejcie nadzieje ze spotkacie sie na drugim swiecie i znowu bedziecie mogli sie bawic z nimi tak jak kiedys wspolczucia

Odp: czas nie leczy rany

Autor: 3821, napisana 11 listopada 2008
Kashina16 jak przeczytałam to co napisałas przypomniało mi sie wszystko z moim pieskiem [*]. Zawsze był ze mną. potrawił godzinami siedziec pod domem moje przyjaciółki bo ja tam byłam. Jak sie kompalam on byl ze mną. Spanie razem. I tam gdzie ja tam on. Raz nawed wskoczył za mną do autobusu ; ) Nigdy tego nie zapomne. Wiem ze chodz Bombel odszedł jest ze mną.

Odp: czas nie leczy rany

Autor: kashia16, napisana 05 listopada 2008
Rozumiem.Tez rozpaczam po utracie mojego Kubulka.Zaatakowały go kleszcze.Bardzo cierpiał...uśpiliśmy go.A bylismy najlepszą parą przyjaciół,on zawsze chodzil za mna,w krok w krok.Gdy bralam prysznic,czekal cierpliwie pod drzwiami,nawet godzine.Gdy mieklo mi serce i go wpuszczalam,kladl sie na podlodze i nie zamierzal odejsc.Jak usiadłam na podlodze,zaraz kladl mi sie na kolanach.Odszedl dzien przed Bozym Cialem.Od tamtej pory zastanawiam sie czemu Bog skazal mnie na takie cierpienie.Wlasnie mnie,osobie ktora ma trudnosci w kontaktach z ludzmi.Tylko z nim umiałam rozmawiac i w jego obecnosci czulam sie najlepiej...

Odp: czas nie leczy rany

Autor: 3821, napisana 03 listopada 2008
Mialam dwa psy. Jeden zyje drugi niestey nie.
Bombelek mial tylko rok. Był takim radosnym psiakiem byl kochanym nigdy takiego psa nie widzialam. I wątpie zebym takiego spotkalala jeszcze raz. On nigdy niezawarczał tylko przy zabawie. Po tym psie nawed najwieksi trawrdziele lub ludzie ktorzy nie placzą po zwierzętach uronili nei jedną łezke. Tego psa nigdy nie zapomne. Dlaczego on.?! Był szczeniaczkiem jeszcze całe życie przed nim. A jakiś debil musial go potrącil. Najgorsze jest to że nie było żadnych szans zdechl po kilku minutkach. Nie zapomne tego ostatniego spojrzenia ślicznymi oczkami... i koniec [*]

Odp: czas nie leczy rany

Autor: Karolina, napisana 21 października 2008
Mojego Maksia uśpiono wczoraj, pęka mi serce!!! Najpierw złamał nogę, potem przestał trzymać mocz i okazało się że ma nowotwór. Nie mam siły. Chce zachować spokój. On nie chciałby bym płakała. Prawda?

Odp: czas nie leczy rany

Autor: muniek4, napisana 29 września 2008
Mojej Niki nie ma już 27 miesięcy a wcale nie mogę powiedzieć,że jest mi lżej.Gorzej,brakuje mi jej coraz bardziej i t,że sama zawiozłam Ją na śmierć,boli najbardziej.Tej podróży nie zapomnę nigdy!!! doszło ogromne poczucie winy,że może nie zrobiłam wszystkiego,by Ją uratować!Nika przestała trzymać mocz.Ona chodziła a on kapał,wstawała mokra i fotel mokry.Czy to można gdzieś leczyć? muszę poznać odpowiedż,bo oszaleję.

Odp: czas nie leczy rany

Autor: 5563, napisana 26 września 2008
Moja Sarcia odeszła od nas pół roku temu i nie mogę się z tym nadal pogodzić.Nie mogę sobie darować że oddałam ją lekarzowi żeby ją zooperował,aby była zdrowa...A,on wszystko zepsuł i musiałam ją uśpić bo po operacji jeszcze bardziej cierpiała.Kiedy jestem na cmentarzu,przy jej grobie popatrzę na zdjęcie jej,to serce na pół pęka z żalu i tęsknoty....
1 2 >


Copyrights © DOGNET 2007 | Regulamin | Polityka prywatności | dognet@dognet.pl

do góry