Odp: czas nie leczy rany
Autor: mametka, napisana 23 października 2009
Mój ukochany piesek wpadł pod koła tira w październiku 2005 roku, do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć, bo gdybym wtedy wzięłą go na smyczy na spacer to nie stałoby się tak.... byłam wtedy w ciąży, zmieniliśmy z mężem mieszkanie może pies czuł że ktoś inny niedługo będzie w domu? Nie umiem sobie poradzić, bo ilekroć patrzę na jego zdjęcia, wchodzę na tę stronkę i widzę jego profil łzy mi się leją jak grochy, a to już 4 lata.....
Wierzę, że go spotkam za Tęczowym Mostem kiedyś, że mi powie że nie cierpiał kiedy wpadł pod koła tira, bo zobaczyłam tylko plamę i jego obróżkę z łańcuszka, wiedziałam czułam że to on - to się stało w ciągu kilku minut, wyszłam z nim na spacer, pobiegł i za chwilę go zawołałam i nie było reakcji, nie wrocił ... kiedy go zobaczyłam - a raczej to co z niego zostało - zaczęłam płakać na ulicy, ludzie pomyśleli że coś mi się stało. Pobiegłam do domu, nie mogłam patrzeć na ulicę, ktoś pozbierał resztki mojej psiny, nie wiem gdzie zakopał..... byłam w szoku, do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć że nie było mnie przy nim wtedy, kiedy konał i mam nadzieję że stało sie to nagle i że nie cierpiał. Był najkochańszym stworzeniem jakie było mi dane poznać, wierny do bólu, ciągle przy mnie.... teraz go nie ma ale wiem, że jest mu dobrze tam gdzie jest i czekam na spotkanie...